Przejdź do treści

Świętość ma także młodą twarz

Posłuchaj artykułu

Możesz także posłuchać tego artykułu.

Symboliczna ilustracja w stylu ikony: ksiądz Bosko, Dominik Savio i Maria Dominika Mazzarello pośród wspólnoty świętych.
Współczesna ilustracja symboliczna w stylu ikony, przygotowana z pomocą AI. Nie jest historycznym przedstawieniem wszystkich opisanych osób.

1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. To dzień pełen radości i nadziei: świętujemy życie z Bogiem i wspominamy wszystkich, którzy doszli do nieba. Tych znanych z imienia, ogłoszonych świętymi przez Kościół, ale także tych, których cichą, codzienną świętość znał tylko Bóg. W tej wielkiej wspólnocie ma swoje miejsce również Rodzina Salezjańska.

Gdy odwiedzamy cmentarze, tęsknota za bliskimi przychodzi naturalnie. Dzisiejsza uroczystość pozwala jednak spojrzeć dalej: ku obietnicy życia, które nie kończy się wraz ze śmiercią. Święci przypominają, że Ewangelia naprawdę może przemienić człowieka. Również młodego, zwyczajnego, dorastającego wśród szkolnych obowiązków, przyjaźni i codziennych trudności.

Rodzina, w której dojrzewa świętość

Święty jest ksiądz Jan Bosko, założyciel salezjanów i ojciec tak wielu młodych ludzi. Święta jest Maria Dominika Mazzarello, współzałożycielka sióstr salezjanek. Obok nich odnajdujemy osoby różnych powołań, narodowości i pokoleń: kapłanów, siostry zakonne, koadiutorów, świeckich, misjonarzy oraz wychowanków.

Według zestawienia Postulacji Salezjańskiej na koniec 2025 roku było to 11 świętych i 116 błogosławionych. Beatyfikacja księdza Jana Świerca i jego ośmiu towarzyszy, dokonana 6 czerwca 2026 roku w Krakowie, powiększyła grono błogosławionych do 125. Po tegorocznym uznaniu heroiczności cnót Konstantego Vendrame i Orestesa Marengo mamy również 22 czcigodnych sług Bożych. To liczby dotyczące szeroko rozumianego kręgu świętości Rodziny Salezjańskiej, a nie wyłącznie członków zgromadzenia salezjanów.

Za tymi liczbami kryją się bardzo konkretne życiorysy. Dziewięciu polskich salezjanów, beatyfikowanych w tym roku, pozostało wiernych Chrystusowi i swojemu powołaniu w czasie nazistowskich prześladowań. Inni dojrzewali do świętości przez wieloletnią pracę, modlitwę, wychowanie i troskę o chorych. Nie ma jednego życiowego scenariusza dla wszystkich.

Świętość naszych wychowanków

Szczególnie bliskie salezjańskiemu sercu są historie młodych. Ksiądz Bosko nie uważał, że na poważną przyjaźń z Bogiem trzeba poczekać do dorosłości. Oratorium miało być miejscem, w którym można wzrastać całym sobą: uczyć się, bawić, modlić, odkrywać powołanie i pomagać innym.

Najbardziej znany jest święty Dominik Savio, wychowanek księdza Bosko. Jego radość nie była tylko dobrym humorem. Wyrastała z przyjaźni z Jezusem i Maryją, życia sakramentalnego, sumiennej nauki oraz troski o kolegów. W Towarzystwie Niepokalanej młodzi uczyli się między innymi dostrzegać tych, którzy dopiero przyszli do oratorium i jeszcze nie mieli przyjaciół.

Obok Dominika jest błogosławiona Laura Vicuña, uczennica sióstr salezjanek w Argentynie. Jest błogosławiony Zefiryn Namuncurá, młody Mapucze, który uczył się w salezjańskim kolegium. W jego historii pojawia się piękne spotkanie ponad odległościami: lektura życiorysu Dominika Savio pomogła mu odnaleźć własną drogę do Boga. Dobry przykład jednego chłopca stał się inspiracją dla drugiego, żyjącego po drugiej stronie świata.

Jest także błogosławiona Poznańska Piątka: Czesław Jóźwiak, Edward Kaźmierski, Franciszek Kęsy, Edward Klinik i Jarogniew Wojciechowski. Przyjaciele z salezjańskiego oratorium, którzy w czasie wojny pozostali wierni Bogu aż do męczeńskiej śmierci. Ich świętość miała początek w konkretnym środowisku wiary i przyjaźni, zanim przyszła godzina najtrudniejszej próby.

Droga zaczyna się w codzienności

Wśród oczekujących na beatyfikację jest Mama Małgorzata, mama księdza Bosko, czcigodna służebnica Boża. Jej obecność przypomina, że duchowość salezjańska wyrasta również z domu: z wiary przekazywanej dzieciom, uczciwej pracy, gościnności i cierpliwej troski o drugiego człowieka.

To dobra wiadomość dla każdego naszego dzieła. Szkoła, oratorium, wspólnota, boisko czy rodzinny stół mogą być miejscem dojrzewania do świętości. Potrzebujemy modlitwy i sakramentów, ale także ludzi, przy których uczymy się kochać, brać odpowiedzialność i zaczynać od nowa.

1 listopada patrzymy na tych, którzy już doszli do celu. Nie tylko po to, by ich podziwiać. Ich historie zapraszają, by dzisiaj zrobić własny krok: uczciwie wykonać obowiązek, zauważyć samotnego kolegę, znaleźć czas na rozmowę z Bogiem, pomóc komuś zbliżyć się do Jezusa. Świętość ma także młodą twarz. I może dojrzewać blisko nas.