Przejdź do treści

Michał Rua. Z księdzem Bosko po połowie

Posłuchaj artykułu

Możesz także posłuchać tego artykułu.

Błogosławiony Michał Rua siedzący przy stoliku z książkami. Fotografia portretowa.
Michał Rua. Autor fotografii nieznany; datowana na 1890 rok w Wikimedia Commons. Plik Rua2.JPG, oznaczony jako domena publiczna. Źródło fotografii.

Ksiądz Bosko wyciągnął do małego Michała Rua dłoń i gestem pokazał, jakby dzielił ją na pół. Zapowiedział, że będą dzielić wszystko po połowie. Ten prosty gest, zachowany w salezjańskiej opowieści o ich spotkaniu, stał się z czasem obrazem całego życia Rua: chłopca z oratorium, najbliższego współpracownika i pierwszego następcy księdza Bosko.

Michał urodził się w Turynie w 1837 roku. Księdza Bosko spotkał jeszcze jako uczeń. Dorastał przy nim i stopniowo wchodził w dzieło, w którym młodzi znajdowali miejsce nauki, modlitwy i przyjaźni. Nie przyszedł do gotowej, wielkiej instytucji. Poznawał oratorium od środka, jako jeden z chłopców.

Od wychowanka do współpracownika

W „Memorie Biografiche” zachowała się notatka Rua o początkach salezjańskiej wspólnoty: ksiądz Bosko zapraszał młodych współpracowników do praktykowania miłości bliźniego, najpierw w formie obietnicy, a później także ślubów. Chodziło o wspólne oddanie się Bogu i pracy dla młodzieży.

25 marca 1855 roku Michał jako pierwszy złożył na ręce księdza Bosko śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Były to jeszcze śluby prywatne, u początków rodzącego się zgromadzenia. Potem został kapłanem. Powierzano mu coraz więcej odpowiedzialności: wychowanie chłopców, prowadzenie dzieła, codzienną organizację pracy.

Łatwo wyobrażać sobie wielkie dzieła przede wszystkim przez nazwisko założyciela. Tymczasem oratorium potrzebowało również ludzi, którzy umieli wytrwale podjąć jego zwyczajne obowiązki. Rua stał się jednym z najbliższych współpracowników księdza Bosko. Uczył się od niego nie tylko tego, co robić, ale także jak patrzeć na młodego człowieka.

Wierność, która pozwala rosnąć

W 1888 roku, po śmierci księdza Bosko, Michał Rua został jego pierwszym następcą. Przez kolejne 22 lata prowadził zgromadzenie, odwiedzał wspólnoty, wspierał misje i pomagał rozwijać salezjańskie dzieła w nowych miejscach.

Salezjańskie teksty liturgiczne opisują jego postawę jako twórczą wierność. To bardzo trafne określenie. Rua zachowywał ducha założyciela, a jednocześnie podejmował nowe zadania i odpowiadał na zmieniające się warunki. Pragnął, by również następne pokolenia młodych mogły doświadczyć wychowania łączącego rozum, religię i serdeczną miłość.

Gdy Paweł VI ogłaszał go błogosławionym 29 października 1972 roku, mówił o uczniu i kontynuatorze, dzięki któremu przykład księdza Bosko stał się szkołą, a jego dzieło rozrosło się na świecie. Posłużył się obrazem źródła, które zmieniło się w rzekę. Rua nie zatrzymał dobra przy sobie. Pomógł mu płynąć dalej.

Połowa odpowiedzialności

W Rodzinie Salezjańskiej wspomnienie błogosławionego Michała Rua obchodzimy 29 października. Jego historia pozostaje jednak zaproszeniem na każdy dzień.

W każdym naszym dziele potrzeba kogoś, kto podejmie swoją część odpowiedzialności: przygotuje spotkanie, dopilnuje codziennej pracy, zauważy wychowanka potrzebującego rozmowy, wesprze drugiego wychowawcę. Taka służba bywa mało widoczna, ale bez niej trudno budować wspólnotę.

Gest dzielonej dłoni można odczytać właśnie w ten sposób: dobro rozwija się wtedy, gdy ktoś zgadza się je współtworzyć. Rua przyjął zaproszenie księdza Bosko. Z wychowanka stał się człowiekiem, któremu można było powierzyć dalszy los dzieła. W tym kryje się również piękna nadzieja wychowania: młodzi, którym dzisiaj towarzyszymy, mogą jutro nieść to dobro dalej.