Przejdź do treści

Świętość, która pociąga. Przepis księdza Bosko

Posłuchaj artykułu

Możesz także posłuchać tego artykułu.

Historyczny portret Dominika Savio w ciemnej marynarce, na tle owalnej winiety.
Dominik Savio. Portret z wydania „The life of Dominic Savio”, Salesian Press, 1915. Autor wizerunku nieustalony. Wikimedia Commons, domena publiczna.

1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. Patrzymy na ludzi bardzo różnych: żyjących w odległych epokach, obdarzonych innymi talentami, podejmujących odmienne powołania. Łączy ich przyjaźń z Bogiem, która przemieniła ich życie. Gdy przyglądamy się tym historiom uważniej, odkrywamy jeszcze jedną piękną rzecz: święci często pomagali wzrastać innym świętym.

Przy Augustynie odnajdujemy jego mamę, świętą Monikę, która towarzyszyła mu wiarą, miłością i wytrwałą modlitwą. Obok Franciszka z Asyżu jest Klara, pociągnięta tą samą miłością do Chrystusa ubogiego. Przy Franciszku Salezym — Joanna Franciszka de Chantal. To różne historie, ale powraca w nich podobne doświadczenie: spotkanie z człowiekiem żyjącym Ewangelią pomaga uwierzyć, że samemu również można tak żyć.

Dobro ma siłę przyciągania. Czyjaś wierność dodaje odwagi, czyjaś modlitwa podtrzymuje, czyjś przykład staje się początkiem własnego nawrócenia. Świętość dojrzewa także w rodzinie, przyjaźni, rozmowie i wspólnym podejmowaniu codziennych zadań.

Droga, która przynosi owoce

W salezjańskim świecie znamy to doświadczenie bardzo dobrze. Nasz patron, święty Jan Bosko, pokazał młodym drogę, na której miłość do Boga łączy się z radością, nauką, pracą i serdeczną troską o drugiego człowieka. Z tej duchowości przez kolejne pokolenia wyrastają piękne owoce.

W szeroko rozumianym kręgu świętości Rodziny Salezjańskiej, po uwzględnieniu zmian z 2026 roku, mamy 11 świętych, 125 błogosławionych i 22 czcigodnych sług Bożych, a także kolejnych sług Bożych, których procesy trwają. Wśród nich są wychowawcy i wychowankowie, kapłani, siostry, koadiutorzy i świeccy. Jest Dominik Savio, jest Laura Vicuña, jest Michał Rua i Poznańska Piątka. Każdy żył inaczej, a jednak w tych życiorysach rozpoznajemy rodzinne podobieństwo.

Zobacz także grupę rzeźb księdza Bosko z Dominikiem Savio i Laurą Vicuña w Makati.

Za liczbami stoją ludzie, którzy potraktowali Ewangelię poważnie. Ich historie pozwalają zobaczyć, że droga księdza Bosko prowadzi do świętości w bardzo różnych warunkach. Warto więc zapytać, jak wygląda ona z bliska. Co usłyszał chłopiec, który przyszedł do niego z pragnieniem zostania świętym?

Trzy składniki, które łatwo zapamiętać

Znana opowieść przedstawia Dominika Savio, młodego wychowanka księdza Bosko, proszącego swojego wychowawcę o pomoc w dojściu do świętości. Wychowawca odpowiada obrazem bliskim codziennemu życiu: podobnie jak przy przygotowaniu ciasta, potrzebne są odpowiednie składniki. Wymienia radość, dobre wypełnianie obowiązków oraz czynienie dobra innym.

Taką obrazową scenę znajdujemy w późniejszym opowiadaniu salezjańskiego pisarza Teresia Bosco. Warto ją zapamiętać jako przystępne zebranie wskazań, które Jan Bosko przekazywał swoim chłopcom. W jego własnym życiorysie Dominika odnajdujemy pragnienie świętości i konkretne rady; porównanie do przepisu na ciasto należy do późniejszej formy opowieści.

Obok Dominika przywołamy jeszcze Michała Magone i Franciszka Besucca. Wszyscy trzej byli rzeczywistymi wychowankami księdza Bosko w jego oratorium na turyńskim Valdocco. Ksiądz Bosko znał ich osobiście i każdemu poświęcił osobny życiorys. Za trzema prostymi słowami kryją się więc konkretni chłopcy i ich historie.

Trzej chłopcy w dziewiętnastowiecznych ubraniach na dziedzińcu oratorium, w ciepłej ilustracji malarskiej.
Dominik Savio, Michał Magone i Franciszek Besucco — współczesna ilustracja inspirowana tradycyjnymi przedstawieniami wychowanków księdza Bosko, przygotowana z pomocą AI.

Dominik: zacząć od własnego dnia

W życiorysie napisanym przez księdza Bosko ważnym momentem jest kazanie o świętości. Dominik usłyszał, że Bóg pragnie jej dla każdego i że można ją osiągnąć. Bardzo chciał odpowiedzieć na to wezwanie. Stał się jednak mniej pogodny, a wychowawca zauważył zmianę. W rozmowie chłopiec wyznał swoje pragnienie i poprosił o pomoc.

Ksiądz Bosko zaczął od uspokojenia go. Zalecił pogodę ducha, wytrwałość w nauce i obowiązkach religijnych oraz udział we wspólnej rekreacji. Dominik miał wzrastać przy Bogu pośród swoich lekcji, modlitwy, kolegów i zabawy.

Także późniejsze „Memorie Biografiche” opisują jego prośbę zapisaną na kartce przy okazji imienin księdza Bosko. Inni chłopcy mogli prosić o rozmaite podarunki; Dominikowi najbardziej zależało na pomocy w zostaniu świętym.

To bardzo salezjańskie spotkanie: wielkie pragnienie młodego człowieka i wychowawca, który pomaga przełożyć je na możliwy do przeżycia dzień. Duchowy zapał otrzymuje kierunek, a codzienność — głębszy sens.

Radość: pozwolić Bogu przywrócić pokój

Michał Magone miał inny temperament. Pełen energii, z wielkim zapałem oddawał się zabawie. Po pewnym czasie przygasł. Patrzył na pogodnych kolegów, którzy modlili się i przystępowali do sakramentów, a sam nosił w sobie ciężar nieuporządkowanego sumienia.

Pomoc przyszła przez kolegę i rozmowę z księdzem Bosko. Wychowawca pomógł mu przygotować się do spowiedzi. Michał odzyskał pokój i odkrywał radość płynącą z Bożego przebaczenia. Potrzebował też dalszego prowadzenia, aby wrażliwość sumienia nie przerodziła się w skrupuły.

W tej historii salezjańska radość nabiera konkretnego znaczenia. Jest owocem pojednania z Bogiem, ale także doświadczenia, że obok znajduje się ktoś gotowy wysłuchać i pomóc. Wezwanie do radości staje się dla wychowawcy zaproszeniem do uważności: zauważyć zmianę, znaleźć czas, spokojnie towarzyszyć. Również wtedy, gdy młodemu człowiekowi trudno się uśmiechnąć.

Obowiązki: kochać w tym, co zwyczajne

Dominik skłaniał się ku surowym pokutom. Ksiądz Bosko powstrzymywał go, biorąc pod uwagę jego wiek i zdrowie. Kierował jego gorliwość ku posłuszeństwu oraz cierpliwemu przyjmowaniu trudności, które niesie codzienne życie.

Drugim składnikiem przepisu jest więc dobrze wykonany obowiązek. Dla ucznia będzie to nauka, pomoc w domu i uczciwość. Dla wychowawcy — przygotowanie spotkania, dotrzymanie słowa, cierpliwa obecność. Dla każdego również modlitwa, dla której rzeczywiście znajduje czas.

Miłość może przybrać postać dokończonej pracy, telefonu do bliskiej osoby albo spokojnej odpowiedzi po trudnym dniu. Wierności uczymy się stopniowo. Dzisiaj robimy to, co do nas należy, jutro podejmujemy to na nowo. Tak również może wyglądać droga do Boga.

Dobro: podejść do człowieka obok

Dominik sam stawał się przewodnikiem dla kolegów. Kiedy Kamil Gavio, osłabiony po chorobie i zagubiony w nowym otoczeniu, pozostawał na uboczu, Savio podszedł do niego. Właśnie przy tym spotkaniu mówił o świętości przeżywanej w wielkiej radości. Zaproszenie do przyjaźni stało się zarazem zaproszeniem do wspólnej drogi ku Bogu.

Michał Magone okazywał troskę bardzo praktycznie. Koledze cierpiącemu z powodu odmrozin pomagał w szkolnych i codziennych zajęciach; oddał mu również własne rękawiczki.

Dobro zaczyna się od uwagi: kto jest sam, kto nie nadąża, komu trudno poprosić o pomoc? W naszym dziele może to oznaczać zaproszenie do grupy kogoś pomijanego, pomoc młodszemu albo rozmowę przerwaną dopiero wtedy, gdy drugi człowiek naprawdę zostanie wysłuchany.

U księdza Bosko taka troska obejmuje także życie wiary. Dominik pragnął pomagać kolegom zbliżać się do Jezusa. Życzliwość, dobry przykład, modlitwa i prowadzenie do sakramentów należały do tej samej miłości.

Franciszek: nawet radości można się uczyć

Franciszek Besucco, onieśmielony nowym otoczeniem, również poprosił księdza Bosko o pomoc. Otrzymał trzy krótkie wskazania: radość, nauka, pobożność.

Pierwsze potraktował z tak wielkim zapałem, że trzeba mu było wyjaśnić, kiedy jest czas na rekreację. Potem próbował nieznanych sobie zabaw; zdarzały się upadki i zderzenia. Ksiądz Bosko cierpliwie tłumaczył, że nowych umiejętności należy uczyć się stopniowo, a wypoczynek ma służyć zdrowiu.

Ta historia ma w sobie wiele ciepła. Franciszek chciał dobrze, ale potrzebował obok kogoś, kto pomoże mu zrozumieć otrzymaną radę. Podobnie Dominik i Michał. Każdy z nich zaczynał z innego miejsca, każdy potrzebował trochę innego towarzyszenia.

Iść razem — także dzisiaj

Wracamy w ten sposób do Moniki i Augustyna, Franciszka i Klary, księdza Bosko i jego chłopców. Wspólna droga nie odbiera człowiekowi własnego charakteru. Pomaga mu rozwinąć dobro, które Bóg w nim złożył. Ktoś daje przykład, ktoś cierpliwie słucha, ktoś przyjmuje pomoc, a potem sam zaczyna pomagać innym.

Sercem salezjańskiego przepisu pozostaje przyjaźń z Jezusem: modlitwa, Eucharystia, pojednanie, zaufanie Jego miłości. Z niej wyrastają radość, wierność obowiązkom i troska o drugiego człowieka. Dzięki niej zwyczajny dzień może stać się odpowiedzią na Boże wezwanie.

1 listopada dziękujemy za tych, którzy doszli już do celu. Możemy także pomyśleć o ludziach, którzy dzisiaj pomagają nam iść do Boga, i o tych, dla których sami możemy być takim wsparciem.

Może właśnie od tego warto zacząć: od chwili szczerej modlitwy, dobrze wykonanego zadania i podejścia do kogoś, kto stoi sam. Przepis księdza Bosko nadal jest blisko nas. Potrzebuje ludzi, którzy zechcą nim żyć — i dzielić się nim z innymi.