Posłuchaj artykułu
Możesz także posłuchać tego artykułu.
Dominik chciał zostać świętym. Ksiądz Bosko pomógł mu odkryć, że droga do Boga prowadzi także przez szkolny zeszyt, wspólną zabawę i zauważenie kolegi, który stoi sam.

Znana jest opowieść, w której ksiądz Bosko porównuje świętość do przygotowania ciasta. Żeby się udało, trzeba połączyć właściwe składniki: radość, dobre wypełnianie obowiązków i czynienie dobra innym. Taką scenę przedstawił po latach salezjański pisarz Teresio Bosco. Łatwo ją zapamiętać, bo pokazuje coś bliskiego: każdy może zacząć od tego, co ma pod ręką.
Za tym prostym obrazem stoją prawdziwe historie chłopców z oratorium. Dominik Savio, Michał Magone i Franciszek Besucco bardzo różnili się charakterem. Ksiądz Bosko każdemu pomagał znaleźć własną drogę. Gdy czytamy napisane przez niego życiorysy, trzy znajome słowa nabierają twarzy.
Dominik: zacznij od zwyczajnego dnia
Wszystko zaczęło się od kazania. Dominik usłyszał, że Bóg pragnie świętości każdego człowieka i że można ją osiągnąć. Przyjął te słowa tak mocno, że przestał być sobą. Stał się zamyślony, mniej pogodny. Ksiądz Bosko zauważył zmianę i zapytał, co się dzieje. Chłopiec wyjaśnił, że bardzo chce zostać świętym, ale potrzebuje pomocy.
Odpowiedź wychowawcy sprowadziła go do codzienności. Miał zachować pogodę ducha, wytrwale wypełniać obowiązki związane z nauką i modlitwą oraz uczestniczyć w zabawie z kolegami. Świętość miała dojrzewać w tym samym dniu, w którym trzeba odrobić lekcje, przyjść na modlitwę i wyjść na podwórko.
Dominikowi nie od razu łatwo było to przyjąć. Pociągały go surowe umartwienia. Ksiądz Bosko musiał powstrzymywać jego zapał, pamiętając o wieku i zdrowiu chłopca. Uczył go przyjmowania rozsądnych wskazówek i cierpliwości wobec zwyczajnych trudności. Gorliwe serce potrzebowało kogoś, kto pomoże mu zachować miarę.
Radość: ktoś pomaga zacząć od nowa
Michał Magone miał zupełnie inny temperament. Pełen energii, szybko odnalazł się na oratoryjnym podwórku. Lubił ruch, zabawę i towarzystwo. A jednak po pewnym czasie przygasł. Patrzył na kolegów, którzy spokojnie się modlili i przystępowali do sakramentów, podczas gdy on nosił w sobie ciężar nieuporządkowanego sumienia.
Pomoc przyszła przez kolegę i rozmowę z księdzem Bosko. Wychowawca pozwolił mu opowiedzieć o tym, co go bolało, pomógł przygotować się do spowiedzi. Michał odzyskał pokój. Zabawa znowu go cieszyła, ale teraz radość sięgała głębiej: odkrywał, że Bóg przebacza i można rozpocząć na nowo.
Potrzebował też dalszego towarzyszenia, żeby nie zamienić wrażliwości sumienia w nieustanny lęk i skrupuły. Ksiądz Bosko uczył go zaufania. Salezjańska radość ma właśnie taki ludzki wymiar: obok jest ktoś, z kim można porozmawiać także wtedy, gdy trudno się uśmiechnąć. Historia Michała nie oznacza, że każdy smutek wynika z winy. Przypomina, jak wiele może zmienić uważność, przyjęcie i odpowiednia pomoc.
Obowiązek: dobrze zrobić to, co dzisiaj do mnie należy
Szkolny zeszyt rzadko kojarzy się z wielką przygodą duchową. Tymczasem ksiądz Bosko właśnie w nauce, modlitwie i codziennych zadaniach widział miejsce wzrastania. Zapał potrzebuje wytrwałości: wrócić do rozpoczętej pracy, dotrzymać słowa, przygotować lekcję, znaleźć czas dla Boga.
Dominik uczył się tego również wtedy, gdy chciał robić więcej, niż od niego wymagano. W jego życiorysie Bosko opisuje chłopca, który zimą przykrywał się zbyt cienko, chcąc naśladować cierpiącego Jezusa. Wychowawca skierował go ku posłuszeństwu i cierpliwemu przeżywaniu trudności, które przynosi samo życie. Troska o zdrowie również należała do jego drogi.
W naszej codzienności podobną wartość mogą mieć uczciwie wykonana praca, pomoc w domu, przygotowanie do sprawdzianu, spokojna rozmowa czy modlitwa, której nie odkładamy bez końca. Chodzi o wierność możliwą dla konkretnego człowieka. Można się jej uczyć małymi krokami i wracać do niej po niepowodzeniu.
Dobroć: zobaczyć człowieka obok
Na podwórku stał kiedyś nowy chłopiec, Kamil Gavio. Osłabiony po chorobie, daleko od domu, przyglądał się bawiącym kolegom. Dominik zauważył go, podszedł i rozpoczął rozmowę. Pomógł mu wejść do grupy. Właśnie przy tym spotkaniu, jak opisuje ksiądz Bosko, mówił o świętości przeżywanej w wielkiej radości.
Zanim więc pojawiły się słowa o Bogu, ktoś przestał być samotny. Dominik znalazł czas, zainteresował się nowym kolegą, zaprosił go do wspólnego życia. Tak zaczynała się troska, która obejmowała również modlitwę i pomoc w zbliżaniu się do Jezusa.
Michał Magone potrafił okazać ją bardzo praktycznie. Kiedy jeden z kolegów cierpiał z powodu odmrozin, pomagał mu w nauce i codziennych czynnościach, oddał także swoje rękawiczki. Dobro miało konkretny kształt: zauważyć czyjś kłopot i zrobić to, co jest możliwe. Na naszym podwórku może to znaczyć zaproszenie do drużyny kogoś pomijanego, obronę przed wyśmiewaniem albo cierpliwą pomoc młodszemu.
Franciszek: nawet radości można się uczyć
Franciszek Besucco przybył do oratorium onieśmielony. Uważał kolegów za lepszych od siebie i pytał księdza Bosko, jak ma postępować. Otrzymał trzy krótkie wskazania: radość, nauka, pobożność. W jego życiorysie ta formuła pojawia się wprost: „Allegria, Studio, Pietà”.
Chłopiec zabrał się do pierwszego zadania z ogromnym zapałem. Trzeba mu było wyjaśnić, kiedy jest czas na rekreację. Potem próbował zabaw, których jeszcze dobrze nie znał; zdarzały się upadki i zderzenia. Wychowawca cierpliwie uczył go korzystania z wypoczynku. Franciszek nie musiał od razu umieć wszystkiego. Mógł stopniowo odnajdywać swoje miejsce.
W tej drobnej historii jest dużo ciepła. Kilka dobrych słów dopiero rozpoczyna wychowanie. Potrzebny jest jeszcze człowiek, który wróci, wyjaśni, pomoże spróbować ponownie.
Przepis, którym żyje się razem
Ta droga prowadziła także dalej niż szkolne lata. Michał Rua, wychowanek i późniejszy współpracownik księdza Bosko, podejmował coraz większą odpowiedzialność za oratorium. W 1855 roku złożył pierwsze śluby, pragnąc żyć przy nim i skuteczniej pomagać w jego dziele. Otrzymana troska stawała się służbą innym.
Radość, obowiązek i dobroć wyrastają u księdza Bosko z przyjaźni z Jezusem. Modlitwa, Eucharystia, pojednanie i zaufanie Bożej miłości są sercem tej opowieści. Dzięki nim zwyczajny dzień może stawać się odpowiedzią na otrzymane dobro.
Na Oruni chcemy uczyć się takiego życia razem. Można zacząć od jednej rzeczy: porozmawiać o tym, co ciąży na sercu, porządnie wykonać swoje zadanie albo podejść do kogoś, kto stoi sam. Potem zrobić następny krok.
Na podstawie
- Jan Bosko, Życiorys Dominika Savio, wyd. 1859, rozdz. X–XI, XV i XVII — pragnienie świętości, obowiązki, umartwienia i spotkanie z Kamilem Gavio.
- Jan Bosko, Życiorys Michała Magone, wyd. 1861, rozdz. III–IV oraz IX–X — odzyskany pokój, wytrwałość i pomoc kolegom.
- Jan Bosko, Pasterz z Alp, czyli życiorys Franciszka Besucca, wyd. 1864, rozdz. XVII — radość, nauka i pobożność.
- G.B. Lemoyne, Memorie Biografiche, t. V, s. 209–213 i 257 — wskazówki dla Dominika, śluby Michała Rua i prośba o pomoc w zostaniu świętym.
- Teresio Bosco SDB, Domenico, il ragazzo santo — późniejsza opowieść porównująca świętość do przepisu na ciasto.
Sceny opowiedziano na podstawie relacji Jana Bosko, pisanych z myślą o wychowaniu młodych; zapisanych rozmów nie traktujemy jako stenogramów. Obraz ciasta pochodzi z późniejszej narracji Teresia Bosco. Trzy słowa „radość, obowiązek, dobroć” są przystępnym podsumowaniem tej duchowości, a nie dosłownym cytatem z jednej rozmowy. Dzisiejsze przykłady są komentarzem do źródeł.